Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 966 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

A czasu coraz mniej

środa, 29 września 2010 14:32

Możecie mi powiedzieć czy zawsze już tak będzie? Czy to ja tak sobie organizuję życie by każdą minutę wycisnąć do maksimum? Czy może taki urok matki pracującej? Dodam maniaczki aktywności, lekkiej pracoholiczki, perfekcjonistki. Jakoś ostatnio na wszystko brakuje mi czasu. Najbardziej na samą siebię. Na to by siąść, zajrzeć tu i ówdzie, skrobnąć kilka słów. O książkach zapomniałam jakiś milion lat temu, o chwili spokoju jeszcze wcześniej. Każdy moment który mam dla siebie wykorzystuję na coś co akurat mnie absorbuje... tych spraw jest coraz więcej, i więcej i więcej. Kolejne zadania, kolejne wyzwania, kolejne zainteresowania. Nie chciałabym się w tym pogubić lub zgubić czegoś po drodze... Ja myślicie - kiedyś będę miała więcej czasu?

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Mój kumpel Baź Astral

poniedziałek, 20 września 2010 11:06

 

Nie pamiętam jak to się zaczęło ale chyba na drugie urodziny Młody dostał od Toksycznych czapeczkę z daszkiem z namalowanymi postaciami z „Toy Story". Z pewną nieśmiałością i niezbyt chętnie chciał w niej chodzić. Ale do czasu. Pewnego dnia przyszła ciekawość. Później zauroczenie. A potem pojawiła się fascynacja. Potrafił siedzieć przez kilka godzin i pytać „cio to" a my grzecznie odpowiadaliśmy, że Buzz Astral, że Chudy, że Cienki, że Pan Bulwa. Potem pytał już tylko o Buzza tak jakby chciał się nauczyć na pamięć tego nowego słówka i nowej postaci. I pewnego dnia sam przyniósł czapkę i powiedział „mama, tata pać Baź Aśtral". Na pytanie którą czapkę zakładamy odpowiedź padała tylko jedna. Po jakimś czasie przestałam w ogóle pytać. I jakże ucieszyłam się kiedy na pewnej sieciowej stacji paliw w ramach zbieranych punktów można było je wymienić na zabawki w tym również na ukochanego Buzza Astrala. A jakże ucieszył się Młody kiedy tę zabawkę otrzymał. Nie było dnia w którym „Baź" nie latał by po naszym mieszkaniu i w którym nie „ pieśił" by  „na ratuniec". Brakowało tylko jednego... ale przeszukałam wszystkie płyty, które dla Młodego zbieraliśmy i nie znalazłam tam filmu „Toy story".

 

Aż tu wczoraj po śniadaniu włączamy telewizor i widzę jak Młodemu opada szczęka, a oczy robią się większe i większe. I ten uśmiech. I okrzyk radości i niedowierzania: „Tata, tata pać Baź Aśtral". I skakanie pod sufit bez odrywania wzroku od ekranu.

 

Młody przesiedział cały film na fotelu i chłonął swojego idola. Nigdy wcześniej tak dużo czasu nie poświęcił na telewizję. Nigdy nie był tak skoncentrowany na jednej rzeczy. A po filmie wziął swojego Buzza i opowiadał chyba z godzinę o tym jakich przygód był świadkiem. „Baź" słuchał jak to tylko on potrafi. I w nagrodę poszedł dzisiaj z Młodym do żłobka. Mam nadzieję, że wrócą też razem... bo co by to było gdyby „Bazia" nie było?  


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Mama zapracowana

wtorek, 14 września 2010 9:25

 

Dopadł katar Katarzynę… A jasne, że dopadł. Ze zdwojoną siłą na dodatek. Młody w miarę się wykurował, ale we wredności swojej wziął i zamiast chorobę w trzy diabły przegnać to ją sprzedał matce rodzicielce swojej. W sobotę wieczorem zaczęło mnie boleć gardło. W niedzielę cały dzień przeleżałam w nadziei, że aspiryna i mega dawka witaminy C postawią mnie na nogi. Ale nie udało się. Dzisiaj rano do bolącego gardła dołączyły się przemiłe bóle we wszystkich atomach ciała oraz katar co to jest a jakoby go nie było.  Niestety nie mam się tak dobrze jak Młody. Obowiązki wezwały i siedzę w pracy. Siedzę i kicham. Kicham i siedzę. Dobrze, że nikogo oprócz mnie tu nie ma to przynajmniej nie położę całego biura. Tylko się sama kiszę w tych zarazkach. Jak przystało na porządną kiszonkę jestem zwarta i minę mam kwaśną. Szlag mnie trafia od samego rana. Nie dość, że ogólne samopoczucie do bani to jeszcze zawalona jestem robotą i nie wiem za co się zabrać. Trzy dni mnie nie było. Na dzień dobry usłyszałam „weź to wyślij bo to pilne”… No tak – pilne. Jakby kurczę było pilne to by nie leżało na moim biurku od wtorku. Miało być wysłane w środę. Jak mnie brakło to już brakło wszystkiego a najbardziej zdrowego rozsądku. Generalnie mam urwanie głowy. Od dzisiaj są targi energetyczne - wszystko na mojej głowie bo wszyscy w delegacjach. Zresztą ja też zaraz wybywam na delegację - jak tylko doczekam się na jednego maila. A po pracy muszę odebrać rtg płuc, znaleźć okulistę z przyzwoitymi terminami, skoczyć do kilku przedszkoli prywatnych i przenieść sobie numer. Nie wiem jak dam radę biorąc pod uwagę moje samopoczucie. Ale wyjścia nie mam.


Apsik, apsik, apsik…



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Poranne pogaduchy na L4

piątek, 10 września 2010 13:50


„Mamo stawaj” usłyszałam dzisiaj gdzieś po ósmej. No tak, w tych okolicach ten zwrot ni mniej ni więcej oznacza, że z dalszego spania nici. A tak było pięknie. „Mamo stawaj, idziemy potoju, stawaj”. Próbowałam nagiąć jeszcze trochę czasoprzestrzeń i przeturlałam się na drugi koniec łóżka w nadziei, że Młody zlituje się i da mi jeszcze trochę pospać.  Mamo stawaj, buti maś” – łup, cos ciężkiego spadło na moją głowę. „But drudi maś” – łup, dostałam drugim kapciem, tym razem w okolice brzucha. Kiedy podniosłam głowę bo nijak nie dało się inaczej Młody stał przy łóżku z moją koszulą nocną wyciągniętą z szuflady. „Mamo ubiezie kośulte ładnom”. Nie miałam zamiaru dyskutować więc się przebrałam wg upodobań mojego dziecka. I wstałam.

 

A potem zjedliśmy sobie śniadanko (dokładnie ja zjadłam, a Młody z racji zaanginowania zbojkotował) i prowadziliśmy dalszą rozmowę:

- A dzie podział Tatuś?

- Poszedł do pracy.

- Nie pracy. Chlebet pośedł.

- Dobrze – poszedł po chlebek i do pracy. Ale wróci.

- Do Timta wróci mój tatuś.

 

To że "Timta" tatuś jest też po części mój pozostawiłam tylko dla siebie :)))



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Za mało nas w nas?

środa, 01 września 2010 9:42

Mamo, mamo, mamo, mamoooooooooooooo” dobiega mnie głos Młodego. Położył się już spać i chce bym przyszła do Niego. Takie nasze codzienne „czary mary” na dobranoc. On wtula się w misia lub kotka, a ja leżę obok i pozwalam się tarmosić za ucho. Nie mam pojęcia o co w tym wszystkim chodzi ale Młody lubi potrzymać kogoś za ucho przed zaśnięciem. Słyszę jak Małżonek idzie do Niego i tłumaczy, że Mama nie może przyjść bo jest w wannie, ale przyjdzie za chwilkę. Odgłosy ucichają by za jakiś czas mogły rozlec się ponownie. Tym razem jest inaczej. Młody od razu wzywa tego rodzica o którym wie, że przyjdzie: „tato, tato, taaaaaaaaatoooooooo, tato, tato”. Tata idzie znowu iż znowu tłumaczy. Ale nie wychodzi tylko kładzie się obok Młodego i daje swoje ucho na dobranoc. Gdy wychodzę z wanny Młody już praktycznie śpi. Ale tak jak było obiecane idę do Niego. Dostaje całusa, w półśnie obejmuje mnie i szepcze „mamo tocham cie, przytulamy”. No więc przytulamy.

Wszystkim nam ostatnio brakuje czasu. Tego, który spędzamy razem. Młody staje się coraz bardziej obojętny na bajki bez których wcześniej nie wyobrażał sobie popołudnia. I każdą minutę chce aktywnie wykorzystać na zabawy z nami. Kokosi się, wchodzi na kolana, przytula się. Jeździmy samochodami, rysujemy, czytamy. Takie zmiany cieszą. Ale i smucą. Bo może za mało nas w nas? Za mało dla Niego? Urok bycia rodzicem pracującym.

 

A w ogóle jeżeli chcecie nam pomóc to prosimy razem z Młodym o małe kliknię na mamę Tymka w sondzie, którą znajdziecie pod tym linkiem: http://familie.pl/Forum-5-163/m282006,Glosujemy-w-konkursie-Uwieczniamy-wakacje.html

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

sobota, 21 października 2017

Licznik odwiedzin:  877 681  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

Oto jest Kasia


Imię - Kaśka
Status - matka, żona i kochanka...
Dzieci - Tymoteusz
Dodatek do szczęścia rodzinnego - kot Eneasz zwany Pierworodnym.

Skończyłam Politechnikę Śląską na iście kobiecym kierunku czyli metalurgii. To, że tam wylądowałam to czysty przypadek. Ot zbieg okoliczności. Ale dzięki temu jestem teraz tu. W tym miejscu i z tymi osobami, które kocham nad życie.

Najważniejsze co jest teraz to fakt, że zmieniam priorytety...to co jeszcze kilka lat temu wydawało mi się niemożliwe jest teraz dla mnie najważniejsze. Chociaż czasami patrzę na tego małego człowieczka i dalej nie mogę uwierzyć, że jest... wyjątkowy, jedyny, mój! Co tu mówić - po prostu zwariowałam na jego punkcie :)

Na punkcie dużego też zwariowałam... właśnie kiedyś tam na uczelni. W najdonoślejszym dniu naszego życia - kiedy się poznaliśmy.

I tak sobie teraz w trójkę warujemy :)


Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Uwaga! Nieretuszowane!

Mój bloog w cyferkach

Odwiedziny: 877681
Bloog istnieje od: 3193 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl