Bloog Wirtualna Polska
Są 1 259 782 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Wakacje, wakacje i po wakacjach

wtorek, 28 sierpnia 2012 14:41

 

Te szkolne oczywiście jeszcze trwają. Tylko, że ja czasy, kiedy rozkoszowałam się dwoma miesiącami wolnego mam już dawno za sobą. I o urlopie w pewien sposób też powoli zapominam. Choć ten skończył się zaledwie kilka dni temu.

 

Wiem, że niektórzy czekają na relację. Ale co by nie napisać, jakby się nie silić na zawiłe opowieści i epitety, to i tak nic nie odda naszych wrażeń. Napiszę zatem krótko – było cudownie. Pogoda udała się wyśmienicie. Miejsce jak z bajki. Morze ciepłe i czyste. A Tymek wygoniony, rozbawiony i przeszczęśliwy. Wypoczęłam za wszystkie czasy.

 

Tylko jednego mi tam brakowało… myślę, że w towarzystwie „Toksycznych” było by tam jeszcze cudowniej. Może za rok?

 

I jeszcze pewna, ważna kwestia - Frutka dziękuję bardzo serdecznie za polecenie tego miejsca. Bardzo, bardzo, bardzo serdecznie!!! 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Niekontrolowane rozmowy podczas wakacji

poniedziałek, 13 sierpnia 2012 9:57

 

Sytuacja pierwsza

- Mamo czy tu się naciska i robot chodzi?

- Tak kochanie.

- To czemu jak naciskam to on nie chodzi?

- Bo nie ma baterii.

- Ale przecież ja widzę, że są!

- Yyyyyyyyyy no tak – ale są zepsute.

 

Sytuacja druga

Nasz podział ról w „Umizoomi” jest z góry ustalony. I nie ma mowy by w momencie gdy przypada konkretna kwestia śpiewał ją ktoś inny.

Jest dzisiejszy poranek. Ulubieńcy na ekranie. Pada hasło „teraz ty mamo” więc czym prędzej lecę do pokoju i śpiewam. Potem Tymek. I nagle konsternacja. „Taaaaatoooo teraz ty........... Coooooooooooooooooo? Nie ma taty?”.

 

Też tego nie rozumiem ;-) Pojechać sobie do pracy gdy my mamy wakacje to jedno… ale żeby opuścić swoją kwestię w przedstawieniu to niedopuszczalne.

 

Sytuacja trzecia

- Patrzy Tymusiu jest 13, a jak będzie 15 to pojedziemy do pradziadków i potem nad morze.

- Ale ja chcę jak jest 13.

- Ale tata musi jeszcze dzisiaj i jutro iść do pracy. Jak tata z nami nie pojedzie to kto będzie ci pomagał budować zamek z piasku?

- ……………… TY!!!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Kiedyś i dziś

czwartek, 09 sierpnia 2012 8:09

 

Od kilku dni uczymy się na nowo funkcjonować jak za dawnych czasów. Tak jak wtedy gdy Młodego jeszcze z nami nie było. Tymek jest na wakacjach u babci, gdzie pojechał z dziką radością, i gdzie brak rodziców absolutnie Mu nie przeszkadza. Ale nam brak Jego obecności doskwiera. Jakoś tak pusto i cicho w domu. Enek czai się po kątach, „płacze” i szuka. Ja zrywam się w nocy, żeby polecieć do sypialni Młodego i sprawdzić czy wszystko w porządku. Wychodząc z domu do pracy sprawdzam czy na pewno nie zostawiam dziecka śpiącego w łóżku. Bo to, że nie wychodzi razem ze mną jakoś mi nie pasuje :)

 

Jutro wieczorem jedziemy po Niego. Potem weekend u rodziny w górach. Po powrocie pakowanie, szykowanie i w środę ruszamy nad morze. Na miejscu będziemy w czwartek. I będziemy się wakacjowali wspólnie, całą rodzinką przez półtorej tygodnia.

 

Na koniec urywek dzisiejszej rozmowy z moim synem. Zerwał Babcię z łóżka już o 5:15. Tak się rwie do zabawy.

 

- Mamo, wiesz? Wiesz mamo? Wujet rąbał drzewo. Nie pomadałem mu. Patrzyłem. I skaleczyłem się w lasu. O potrzywę. Babcia podmuchała i nie boli.

 

Słoneczko moje :)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Mały kibic

wtorek, 07 sierpnia 2012 13:54

 

Oglądamy wczoraj wieczorem dwubój. Chłopaki prężą się i podnoszą te niebotyczne ciężary. Młody jeszcze nie śpi. Na pierwszy plany wychodzi kolejny zawodnik od którego zależy to czy nasz reprezentant zdobędzie medal czy nie. Siedzimy i czekamy, żeby „skusił”. Jest, udało się, nie podniósł. Mamy przynajmniej brąz.

 

I wszystko było by piękne gdyby nie Tymek. Nas ogarnęła radość, a On biedaczek się popłakał.

 

„Ja chciałem, żeby on wydrał”

 

Bo dziecię me ma dziwną tendencję do kibicowania nie naszym :)

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Jak się rodzą dzieci

poniedziałek, 06 sierpnia 2012 14:51

 

Na każdego rodzica przychodzi taki czas, gdy jego dziecko zaczyna zadawać „niewygodne” pytania. U nas póki co Młody ominął szerokim łukiem etap „dlaczego” i mam nadzieję, że w ogóle do niego nie przystąpi. Chyba ze względu na to, że z góry wyjaśniamy Mu wszystko, nie czuł potrzeby dopytywać. Etap „skąd się biorą dzieci” też jeszcze przed nami. Choć biorąc pod uwagę niedzielną rozmowę ten również może nie nastąpić. Bo Młody „wie” wszystko. Na swój dziecięcy i słodki sposób.

 

Gdy Tymek stwierdził, że On jest całkiem duży i żaden dzidziuś  postanowiliśmy razem pooglądać zdjęcia. Mamy taki album z pierwszych chwil jakie z Nim spędzaliśmy. Zaczyna się od zdjęć usg, które Młody doskonale potrafi rozpoznać jako swoje poprzednie życie. On i już. Potem jest moje zdjęcie zrobione na krótko przed porodem. Tymek popatrzył, wskazał palcem na brzuch i wygłosił odkrywczo:

 

- A tutaj siedzę w środku.

- Tak, tutaj byłeś jeszcze w brzuchu u mamy.

- A tutaj tata mnie kocha – palec poleciał w kierunku zdjęcia z brzuchem do którego przytula się M.

- Jak najbardziej. Tatuś od zawsze cię kochał i opowiadał ci bajki jak byłeś w brzuszku u mamy.

- A potem ty zrobiłaś tat – Młody rozdziawił szeroko usta – i ja wylazłem z twojego brzucha. I jestem.

 

Zaskoczył mnie. Takiej wersji porodu jeszcze nie słyszałam. Ale póki co nie mam zamiaru wyprowadzać Go z błędu. Ma w końcu tylko 4 lata.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

piątek, 21 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  875 840  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Oto jest Kasia


Imię - Kaśka
Status - matka, żona i kochanka...
Dzieci - Tymoteusz
Dodatek do szczęścia rodzinnego - kot Eneasz zwany Pierworodnym.

Skończyłam Politechnikę Śląską na iście kobiecym kierunku czyli metalurgii. To, że tam wylądowałam to czysty przypadek. Ot zbieg okoliczności. Ale dzięki temu jestem teraz tu. W tym miejscu i z tymi osobami, które kocham nad życie.

Najważniejsze co jest teraz to fakt, że zmieniam priorytety...to co jeszcze kilka lat temu wydawało mi się niemożliwe jest teraz dla mnie najważniejsze. Chociaż czasami patrzę na tego małego człowieczka i dalej nie mogę uwierzyć, że jest... wyjątkowy, jedyny, mój! Co tu mówić - po prostu zwariowałam na jego punkcie :)

Na punkcie dużego też zwariowałam... właśnie kiedyś tam na uczelni. W najdonoślejszym dniu naszego życia - kiedy się poznaliśmy.

I tak sobie teraz w trójkę warujemy :)


Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Uwaga! Nieretuszowane!

Mój bloog w cyferkach

Odwiedziny: 875840
Bloog istnieje od: 3101 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Ogłoszenia

Pytamy.pl