Bloog Wirtualna Polska
Są 1 259 782 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Gadamy

środa, 31 lipca 2013 7:11

Sytuacja pierwsza

- Mamo, o mamciu. Mogę to wrąbać?

 

Zatkało mnie.

Ale pozwoliłam… zjeść. Nie wrąbać.

Skąd się temu dziecku biorą takie wyrażenia?

 

Sytuacja druga

- Młody, nie tak. Tak się żegnają prawosławni.

- Ale ja tak chcę. To kiedy będę sławny?

 

 

 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

2+1 czyli stanowczo za ciasno

wtorek, 30 lipca 2013 13:28

 

Opowiadam Małżonkowi z rana jak Młody atakował mnie w nocy. A On mi na to, że zawsze tak ma. Pewnie miało mnie to pocieszyć – nie pocieszyło. Doskonale wiem, że M. ma sen mocny i Jemu nic nie przeszkadza w spaniu (nawet stopy Młodego na klacie). A mnie przeszkadza WSZYSTKO. Od komara, przez okruszek na prześcieradle po łapanie za uszy. Właśnie tego ostatniego doświadczyłam podczas ostatniej nocy. Było gadanie przez sen, kokoszenie i cap obiema rękami. Dobrze że się odsunęłam bo bym z „baśki” w nos oberwała.  Taka miłość do rodzicielki. Niemniej twarda byłam. Dałam radę i wytrzymałam całą noc (za co płacę dzisiaj bo za nic się nie wyspałam). Postanowiłam jednak choć raz udowodnić Małżonkowi, że mogę tak jak On i nie ucieknę do pokoju Młodego by mieć święty spokój.

 

Nie jestem aż tak wyrodna… i nawet lubię czuć bliskość Młodego w te wyjątkowe dni gdy pozwalamy Mu spać z nami. W końcu kocham swoje dziecko. Ale… po góra 10 minutach jakoś mam przesyt tych tuleń.  Bo łóżko to rzecz święta. I moja oaza wolności.

 

Dlatego dzisiejsze poświęcenie było jedynym na jakie się pokusiłam. Następnym razem minę się z Młodym w przedpokoju. Jak chce to nich śpi z tatą. Ja zamierzam się wyspać u Niego.

 

I wszyscy będą zadowoleni.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

O rajtkach, opalaniu i byciu kobietą pracującą

poniedziałek, 29 lipca 2013 8:36

 

Fakt pierwszy

Ponoć chodzenie w rajstopach jest passe. Ale pomijając tę kwestię i lansowaną przez celebrytów modę na gołe łydki nawet przy minusowej temperaturze, muszę przyznać, że chodzenie w rajstopach późną wiosną czy latem jest zwyczajnie męczące. Po pierwsze pogoda do tego nie nastraja. Po drugie, rajtki (przynajmniej te moje) lubią się zaciągać i puszczać oczka. No i zawsze jest ich za mało w szufladzie z bielizną.

 

Generalnie jak nie muszę to nie noszę i się wzbraniam.

 

Fakt drugi

Moje nogi mają bardzo dziwną przypadłość i opalają się jedynie na nadmorskiej plaży. Oczywiście przy sprzyjających warunkach atmosferycznych. A że na plażę w dodatku stykającą się z morzem mogę pozwolić sobie tylko w sierpniu, to w międzyczasie świecę bladością jak nie powiem co. Próbowałam już wszystkiego. Plaża nad jeziorem, ogród… NIC. Mogę leżeć na słońcu i się prażyć godzinami, a efekt zawsze będzie ten sam – wszystko pięknie zbrązowieje ale nogi zostaną jasne. Nawet w solarium opierają się promieniowaniu.

 

Oczywiście zawsze jest opcja, żeby nogi zakryć spodniami. Tylko po co jak lubię chodzić w kieckach? 

 

Fakt trzeci

Mam niewyobrażalną zdolność wchodzenia i zahaczania o „coś”. Tendencja jest o tyle wkurzająca, że notorycznie dotyczy tych samych części ciała i że za każdym razem kończy się „przepięknym” sińcem. Oczywiście najczęściej nabijam je sobie na nogach, więc latem nogi nie dość że blade to jeszcze poharatane.

 

Odkrycie okiem inżyniera

Zaczęło się od zwykłych komentarzy na FB. Gdzieś, ktoś niby w żartach rzucił hasło. Potem okazało się, że „odkrycia” dokonała już moja przyjaciółka oraz Jej teściowa.

 

Postanowiłam więc i ja spróbować czym są RAJSTOPY W SPRAY’u.

Muszę dodać, że gdy po raz pierwszy usłyszałam o tym wynalazku to wyobraziłam sobie je jako twór silikonowy, który rzeczywiście jest prawdziwymi rajstopami. Tylko nakłada się je w taki wymyślny sposób. Ot inżynier. Niemniej ze względu na to, że oprócz bycia inżynierem jestem również kobietą to dość szybko przeanalizowałam wszystkie za i przeciw i przyjęłam do wiadomości faktyczne znaczenie tego sformułowania. I rajstopy wzięłam w cudzysłów.

 

Ale trzeba było widzieć minę mego Małżonka gdy zakomunikowałam Mu, że chciałabym coś takiego kupić i przetestować. Był przerażony. I nie wiem czy dalej ogarnął czym rzeczone rajtki w aerozolu są. Mężczyzna! Niektóre babskie sprawy zwyczajnie nie mieszczą im się w głowach :)

 

Testowanie

Dokonałam zakupu niesiona falą pozytywnych opinii. Zarówno tych z netu jak i wygłaszanych przez prywatne przyjaciółki. Dobrałam kolor do swojej karnacji. I ....

 

Skończyłam zanim dobrze zaczęłam. NIE. NIE. NIE. Ten wynalazek absolutnie nie jest dla mnie. Choć wszyscy w około chwalą to u mnie rajtki w sprayu nie zagoszczą na dobre. Nie wiem w czym tkwi problem, ale ja za chiny nie potrafię tego na nogach rozprowadzić. I efekt jest dramatyczny.

 

Zaznaczam, że daleka jestem od odradzania. Bo coś musi być na rzeczy – tyle opinii pozytywnych z nicości się nie bierze. Jeżeli chcecie to spróbujcie.

 

Ja tymczasem będę sobie dalej świecić. A że wielkimi krokami zbliża się wyjazd nad morze, poczekam z moimi bladymi nogami jeszcze kilka dni i załatwię je w naturalny sposób.

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Głupie pytanie - głupia odpowiedź

sobota, 27 lipca 2013 18:56

 

- Tymek co robią pancerniki? - zapytałam wsiadając do samochodu, gdy Młody kokosił się już w swoim foteliku.

- Zwijają się w kulkę.

 

Reklamę namawiającą do jazy w fotelikach Tymek kojarz bardzo dobrze i doskonale wie o co mi chodzi gdy pytam o pancernika.

Ale nie byłby sobą gdyby nie wykorzystał sytuacji do riposty :)

Cwaniak mały...

 

 


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

O miłości

piątek, 26 lipca 2013 12:49

 

I znowu… wałkujemy temat Dziadka-Pradziadka a co za tym idzie kwestię śmierci.

 

I coraz częściej dostrzegam w tych rozmowach bardzo istotną z punktu wychowawczego sprawę. Moi dziadkowie na Młodym wywarli niesamowite wrażenie. Choć widział Ich zaledwie kilka razy w życiu są dla Niego bardzo ważni. To cieszy… nawet gdy się popatrzy przez pryzmat problemów jakie te uczucia u Młodego wywołują.

 

Wiem, że Tymek w pewien sposób nie potrafi pogodzić się ze śmiercią Dziadka-Pradziadka. I zdaję sobie sprawę, że pytania o Babcię-Prababcię podyktowane są lękiem o Nią. O to, że też pójdzie na „chmurkę”. Choć Młody tego nie mówi to ja czuję, że właśnie tak jest… I widzę, że mam bardzo wrażliwe dziecko.

 

Napisałam kiedyś, że mnie nie nauczono ani kochać ani mówić o miłości.

 

Młody potrafi i jedno i drugie...

 

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

piątek, 21 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  875 838  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Oto jest Kasia


Imię - Kaśka
Status - matka, żona i kochanka...
Dzieci - Tymoteusz
Dodatek do szczęścia rodzinnego - kot Eneasz zwany Pierworodnym.

Skończyłam Politechnikę Śląską na iście kobiecym kierunku czyli metalurgii. To, że tam wylądowałam to czysty przypadek. Ot zbieg okoliczności. Ale dzięki temu jestem teraz tu. W tym miejscu i z tymi osobami, które kocham nad życie.

Najważniejsze co jest teraz to fakt, że zmieniam priorytety...to co jeszcze kilka lat temu wydawało mi się niemożliwe jest teraz dla mnie najważniejsze. Chociaż czasami patrzę na tego małego człowieczka i dalej nie mogę uwierzyć, że jest... wyjątkowy, jedyny, mój! Co tu mówić - po prostu zwariowałam na jego punkcie :)

Na punkcie dużego też zwariowałam... właśnie kiedyś tam na uczelni. W najdonoślejszym dniu naszego życia - kiedy się poznaliśmy.

I tak sobie teraz w trójkę warujemy :)


Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Uwaga! Nieretuszowane!

Mój bloog w cyferkach

Odwiedziny: 875838
Bloog istnieje od: 3101 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Ogłoszenia

Pytamy.pl