Bloog Wirtualna Polska
Są 1 259 782 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Motywacja

poniedziałek, 09 czerwca 2014 18:47

 

Motywacja to podstawa. To motor postępu. Coś co pcha nas do przodu i sprawia że chcemy więcej i więcej. Że się w ogóle chce. 

 

Jak przystało na matkę absolutnie niePRAWDZIWĄ postanowiłam zmotywować swe dziecię do jazdy na rowerze. I w grę poszło przekupstwo - dla sześciolatka najwyższy wymiar motywacji.

Zmotywowany Młody nauczył się jeździć na dwóch kółkach w ciągu jednego dnia.

 

A że w ramach motywacji była umowa...

To umowa!

Przegrałam!

i teraz muszę... wypić całe 2 litry coli.

Butelka już się chłodzi.

 

Taką karę wymyśliło mi dziecko... Auć ;)

 

 

 


Podziel się
oceń
3
1

komentarze (0) | dodaj komentarz

Matka Polka ponad wszystko

piątek, 06 czerwca 2014 9:24

 

Przeczytałam ostatnio dość interesujący artykuł – nie ważne gdzie. Ważne o czym i ważne czy rzeczywistość jest taka jak tam przedstawiona. Rzecz była o stawaniu na głowie by sprostać przyjętemu przez społeczeństwo obrazowi matki pracującej. O tym, że starając się tak bardzo, często same przed sobą oszukujemy się i udajemy, że jest inaczej niż jest. Że my same jesteśmy inne. Było o idealizowaniu i o napiętnowaniu gdy nie jesteśmy idealne. O tym, że najczęściej napiętnują inne matki.

 

Rzeczywistość?

 

Jak często którakolwiek z nas miała odwagę przyznać się na forum, że tak – zdarza się nam krzyknąć na dziecko? Przecież PRAWDZIWA matka nie krzyczy? Tak samo jak nie bije. PRAWDZIWA matka przychodząc do domu spędza z dzieckiem 12 godzin bawiąc się, a jej wierna kopia w tym samym czasie pierze, prasuje, gotuje i sprząta. Tak – 12 godzin. Bo PRAWDZIWA matka ma czas na wszystko. Zawsze jest wypoczęta, nie pada na twarz i nie marzy o tym by dziecko zajęło się samo sobą, a jej pozwoliło na przeczytanie książki czy bezmyślne pogapienie się w telewizor. PRAWDZIWA matka nie robi obiadów z mrożonek i nie zamawia pizzy. Wyjeżdżając do pracy przez 8 godzin tęskni cichutko popłakując w rękaw. PRAWDZIWA matka obowiązkowo karmi piersią. A do pracy chodzi tylko dlatego, że musi, a jakby nie musiała to by nie chodziła. PRAWDZIWA matka nie wkurza się na dzieci i nie daje się ponieść emocjom. Cierpliwa jest i wyrozumiała. Potrafi zacerować, przygotować strój do przedstawienia teatralnego, nauczy wierszyka, zna wszystkie piosenki. Matka PRAWDZIWA nie popełnia błędów wychowawczych. W ogóle nie popełnia błędów. Nie grzeszy. Jest błogosławiona w samy fakcie bycia matką. Dziecko PRAWDZIWEJ matki jest szczęśliwe, a ona sama spełniona. 

 

Nie jestem PRAWDZIWĄ matką.

 

Ale rozumiem ten stan kiedy boisz się przyznać do swojej nieidealności.

Nie jest miłe gdy słyszysz „co z ciebie za matka – jak można karmić dziecko butelką?” Jakby ktoś przywalił ci prosto w twarz. Dla drugiej strony nie ważne jest dlaczego. Istotne jest to, że w ogóle. Że się nie wpasowałaś w obraz idealnej matki polki.

 

Postanowiłam sobie, że nie będę zaprzeczała swojej nieidealności. Że mam głęboko w poważaniu co inni o mnie myślą. I że jak jeszcze raz ktoś mnie pod tym względem oceni to może liczyć na możliwość ostrego pokłócenia. Mam w dumie małe miasteczka. Udawanie nie sprawi, że będzie inaczej.

 

Dzisiaj zacznę od tego, że tak, a i owszem lubię wyjeżdżać na delegacje. Nie siedzę i nie usycham z tęsknoty. A po zajęciach nie zamykam się w pokoju płacząc co tam moje dziecko teraz robi i czy zaśnie bez buziaka na dobranoc.

 

Kij w mrowisko?

Nie – życie! I nie bójmy się tego powiedzieć. 

 


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

gdy nie ma dzieci...

czwartek, 05 czerwca 2014 19:13

 

Zaletą delegacji są takie chwile jak ta. Gdy bez wyrzutów sumienia mogę w stu procentach zarządzać swoim czasem i przeznaczyć go tylko dla siebie. Mogę leżeć do góry brzuchem, mogę nie iść na kolację, mogę wreszcie dokończyć tom trzeci sagi o Wiedźminie, której czytanie zaczęłam dobre pół roku temu. Mogę usiąść i pisać. Bo w takich momentach mój czas jest tylko dla mnie – priorytety, które na co dzień nie pozwalają mi zamknąć się na świat są daleko. I nie oznacza to wcale, że za nimi nie tęsknię. Albo, że wolę taki stan. To tylko wyjaśnia dlaczego będąc w domu tak rzadko mogę zaglądnąć tutaj. Pisanie jest moje. I tylko moje. Ale zamykając się przed komputerem na tych kilka chwil czy godzin w których przelewam swoje myśli na „papier” nie mogę robić tego co kocham równie mocno. Piszę równie, ale nawet jeżeli jest to dla mnie równe to stawiam to powyżej. Bo jest ważne nie tylko dla mnie, ale i dla Młodego i Małżonka.

 

Mój czas w domu poświęcam na pasję do zup tworzenia :). Nawet tych, które tylko ja będę później jadła. Dzielę go pomiędzy wyjście na boisko i grę w piłkę nożną (na marginesie dupa ze mnie a nie bramkarz), rolki, kolorowanie czy czytanie opowiadań o duchach. Uwielbiam grać w dinozaury, uczyć się razem z Młodym zaklęć z księgi czarów czy rozwiązywać zagadki detektywa Digsa.

 

To wszystko jest na tyle ważne, że mogę poświęcić inne swoje zainteresowania i potrzeby. Nie, nie robię tego żeby coś sobie albo komuś udowodnić. To świadoma decyzja. Chcę czerpać z tego co przynosi mi każdy dzień. Chcę mieć to co jest ulotne w czasie. Dać siebie Tymkowi. Być na tyle by zrekompensować chwile gdy mnie nie ma.

 

Nie odpowiem sobie czy taki układ jest dobry. Jest i taki być musi. I choć od kwietnia żyję w ciągłym biegu to jedyną osobą, która może stwierdzić, że coś na tym traci jestem ja sama. A tracę tylko czas. I to tylko ten swój własny, prywatny, na drobne przyjemności.

 

Nie przemyślałam sobie spraw o których pisałam poprzednio.

Decyzji nie podjęłam. Bo na decyzje też potrzebuję czasu :)

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (18) | dodaj komentarz

piątek, 21 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  875 828  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

Oto jest Kasia


Imię - Kaśka
Status - matka, żona i kochanka...
Dzieci - Tymoteusz
Dodatek do szczęścia rodzinnego - kot Eneasz zwany Pierworodnym.

Skończyłam Politechnikę Śląską na iście kobiecym kierunku czyli metalurgii. To, że tam wylądowałam to czysty przypadek. Ot zbieg okoliczności. Ale dzięki temu jestem teraz tu. W tym miejscu i z tymi osobami, które kocham nad życie.

Najważniejsze co jest teraz to fakt, że zmieniam priorytety...to co jeszcze kilka lat temu wydawało mi się niemożliwe jest teraz dla mnie najważniejsze. Chociaż czasami patrzę na tego małego człowieczka i dalej nie mogę uwierzyć, że jest... wyjątkowy, jedyny, mój! Co tu mówić - po prostu zwariowałam na jego punkcie :)

Na punkcie dużego też zwariowałam... właśnie kiedyś tam na uczelni. W najdonoślejszym dniu naszego życia - kiedy się poznaliśmy.

I tak sobie teraz w trójkę warujemy :)


Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Uwaga! Nieretuszowane!

Mój bloog w cyferkach

Odwiedziny: 875828
Bloog istnieje od: 3101 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Ogłoszenia

Pytamy.pl