Bloog Wirtualna Polska
Są 1 259 782 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

dopadł katar Katarzynę...

wtorek, 31 marca 2009 11:04
Dopadł... dorwał całą naszą "trójkę drombo". Wszyscy jesteśmy strasznie przeziębieni i pociągający, ale magia leków bez recepty zaczyna działać więc robimy wszystko żeby postawić się jak najszybciej na nogi. Najgorzej jest ze mną. Najlepiej radzi sobie Młody. A przewrotność losu polega na tym, że to ja muszę się Nim zajmować. Ledwo stoję na nogach, głowa pęka, z nosa cieknie, głosu nie posiadam. Wszystko mnie boli pomimo końskiej dawki aspiryny ale co robić. To jest właśnie ten minus posiadania dzieci - nie można sobie pozwolić na cały dzień w łóżku, żeby dojść do siebie. Niestety. Jak na złość robi się ładnie na dworze a my uziemieni. Młody to pewnie by jeszcze wyszedł na spacer i nic by Mu nie było, ale ja... padłabym na pierwszym zakręcie. Jutro i w czwartek rozmowy kwalifikacyjne. Mam nadzieję, że trochę mi przejdzie bo trudno rozmawiać z takimi warunkami wokalnymi. I w ogóle, że dam rady dojechać na nie. Nie mówiąc o wstaniu z łóżka. Takie zwykłe przeziębienie a ja czuję się jakbym umierała. Ałć, ała.... idę trochę poleżeć. Młody zasnął więc mam godzinkę tylko dla siebie. Ufff nareszcie.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

pryzmaty

poniedziałek, 30 marca 2009 11:49
Nie lubię, kiedy ludzie odbierają mnie przez pryzmat mojej kobiecości. Nie, żebym była jakąś wyzwoloną feministką, ale takie traktowanie denerwuje. Nie lubię kiedy mi się czegoś broni, kiedy za wszelką cenę chce się udowodnić, że czegoś nie umiem, że nie dam rady, że nie powinnam. I tak ostatnio oboje Tatusiowie (zarówno mój jak i Małżonka) uparli się znaleźć mi pracę. Dzwoni Teściu z wiadomością, że znalazł dla mnie ofertę. Rewelacja - sekretarka, za najniższą krajową. Przełknęłam ślinę i podziękowałam. A w środku prawie się ugotowałam. To by było Mu na rękę - w końcu zarabiałabym mniej niż Jego syn. Z kolei mój Tatuś wymyślił, że może mam jakieś znajomości i może ktoś by mi załatwił jakąś pracę w budżetówce. No cóż - po to się 7 lat na wyższych uczelniach męczyłam, wkuwałam te techniczne bajery, a potem pięłam po szczeblach zawodowej kariery, żeby teraz wylądować na stanowisku iście idealnym dla kobiety. Znaczy się, żeby być panią z okienka, informacją lub telefonynką. Ufff. Mam trochę inne ambicje. A dokładniej - mam ambicje!!!

Jutro drugie starcie pewnej rozmowy. Będzie o finansach i szczegółach. Zobaczymy co z tego wyjdzie bo o kasie rozmawiać nie umiem. Zwłaszcza mojej. Tak to jest jak się nie zna własnej wartości na rynku pracy. Trzymajcie kciuki za wyniki i za to, żeby się jeszcze jedna firma odezwała..............

Zmiana planów - wtorkowe spotkanie przełożone na środę. Trzymajcie kciuki pomimo wszystko....
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

...

niedziela, 29 marca 2009 20:19
Rozpadało się... Młody śpi, Małżonek również. A ja oglądam kolejny raz ten sam serial w telewizji. Nawet kot mnie olał. Dotarło do mnie że każdy mój dzień wygląda identycznie. Nie odróżniam piątków od poniedziałków, sobót od czwartków. Każdy jest taki sam. Jak z podręcznika dla Pani domu na włościach. Małżonek się przyzwyczaił bo to i wygodne i łatwe. A mnie trafia nie powiem co. Albo ubiorę to w zastępcze słowa: "Trafia mnie brak szczęścia".
Może jutro się coś poprawi? Może ktoś zadzwoni, zaglądnie, może pogoda pozwoli wychylić nos za drzwi? Miejmy nadzieję że tak, bo nie zdzierżę kolejnych 24 godzin w tych ścianach................
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

porządeczki

sobota, 28 marca 2009 21:35
Wybaczcie - będzie krótko i oględnie. Zabrałam się za porządki świąteczne i na dzisiaj jeszcze nie skończyłam. Teraz robię sobie tylko chwilkę przerwy przy okazji tego ogólnoświatowego zaciemnienia. Trudno się bowiem sprząta przy wyłączonym świetle. Ale godzina już praktycznie minęła więc zaraz wracam do obowiązków.
Młody nabawił się kataru więc obok ząbkowania ma jeszcze zatkany nosek. W dzień, jak się bawi to wszystko jest ok. Nikt by nawet nie powiedział, że coś Mu dolega. Ale teraz jak próbuje zasnąć to jest koszmar... dla nas także. Płacz, rozpacz i prężenie się przy próbie "wydmuchania" zawartości nosa. Ciekawe od kiedy dzieci potrafią już same sobie wyczyścić nosek?
Dobra wracam do pracy... przynajmniej takiej mi nie brakuje.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

telefony, telefony...

piątek, 27 marca 2009 13:26
Zadzwonili dzisiaj. I podziękowali. Czyli drugie pudło. Zostały dwie szanse... choć w jedną też już zaczynam wątpić, bo odpowiedź miałam dostać po 23cim. Czas mija i nic się nie dzieje. Ciągle w tym samym miejscu z tymi samymi naiwnymi nadziejami. Może w przyszłym tygodniu będzie lepiej? Ta ostatnia rozmowa dotyczyła oferty która mnie chyba najbardziej by interesowała. Trzeba więc uzbroić się w cierpliwość i wysyłać aplikacje dalej. Kurczę, tylko ileż można? Cierpliwość nie jest moją domeną... Zresztą nie ważne. Jest weekend. Wyłączam się i nie myślę o tym.

Młody jakiś taki strasznie marudny. Idą Mu kolejne zęby - o dziwo nie górne tylko dolne dwójki. Łazi za mną krok w krok i się wiesza za spodnie tak, że nie jestem w stanie nic zrobić w domu. Najlepiej jakbym non stop nosiła Go na rękach co z powodów wagowych (stosunku mojej do Jego masy) jest niewykonalne. Boję się, że za bardzo się do mnie przyzwyczaja i im dłużej siedzę w domu tym trudniej będzie Go oddać do żłobka. A prędzej czy później trzeba będzie. Mam przynajmniej taką nadzieję.... że znajdę w końcu tę pracę!
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

piątek, 21 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  875 857  

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Oto jest Kasia


Imię - Kaśka
Status - matka, żona i kochanka...
Dzieci - Tymoteusz
Dodatek do szczęścia rodzinnego - kot Eneasz zwany Pierworodnym.

Skończyłam Politechnikę Śląską na iście kobiecym kierunku czyli metalurgii. To, że tam wylądowałam to czysty przypadek. Ot zbieg okoliczności. Ale dzięki temu jestem teraz tu. W tym miejscu i z tymi osobami, które kocham nad życie.

Najważniejsze co jest teraz to fakt, że zmieniam priorytety...to co jeszcze kilka lat temu wydawało mi się niemożliwe jest teraz dla mnie najważniejsze. Chociaż czasami patrzę na tego małego człowieczka i dalej nie mogę uwierzyć, że jest... wyjątkowy, jedyny, mój! Co tu mówić - po prostu zwariowałam na jego punkcie :)

Na punkcie dużego też zwariowałam... właśnie kiedyś tam na uczelni. W najdonoślejszym dniu naszego życia - kiedy się poznaliśmy.

I tak sobie teraz w trójkę warujemy :)


Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Uwaga! Nieretuszowane!

Mój bloog w cyferkach

Odwiedziny: 875857
Bloog istnieje od: 3101 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Ogłoszenia

Pytamy.pl