Bloog Wirtualna Polska
Są 1 269 964 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Gdy limes nie dąży do nieskończoności

sobota, 27 listopada 2010 15:08

 

Gdzie jest granica? Granica mojej cierpliwości? Dzisiaj omal chyba jej nie odkryłam. Niby dzień jak co tydzień, bo powoli przyzwyczajam się do tych Małżonkowych nadgodzin w soboty, ale po prostu dzisiaj wysiadłam. A dokładnie wysadził mnie Młody. Począwszy od nieuszanowania mojej potrzeby snu Tymek wykazał się dzisiaj nie lada upierdliwością i umiejętnością działania mi na nerwy. Generalnie nic takiego – nie zrobił nic co jest zabronione czy co by łamało zasady. A ja nerwowo nie wytrzymałam… i się poryczałam. Bo On chce deserek a nie śniadanko. Bo chce myć ręce ale nie chce wycierać. Bo chce „Autobusy” albo „Pit-Pota” albo „Miśe” i zdecydować się nie może a ja tylko wkładam i wyciągam płyty z dvd. Bo chce ścierać i mokrą szmatą jeździ mi po świeżo umytym lustrze. Bo chce zamiatać szczotką na długim kiju szkoda tylko że stół. Bo chce ciężarówę i przyczepę więc wszystkie władowane do nich przed chwilką zabawki rozrzuca po całym pokoju. Bo nie chce pić ale chce pić. Bo chce książkę o królu i dobiera się do moich super wydań „Władcy Pierścienia”. Bo chce czyścić kuwetę kota. Bo chce „szampot” (czytaj moje perfumy). Bo chce fartuszek i zdejmuje go ze mnie. Bo, bo, bo… O 13 nie wytrzymałam i pomimo, że odkurzanie było jeszcze przede mną zarządziłam drzemkę. Dość dobitnie i na przekór Niemu. Larmo, które wtedy powstało jeszcze bardziej pozwoliło mi zbliżyć się do granic cierpliwości. Zostawiłam Go więc w łóżku bez przytulania i rytuałów i wyszłam. Chyba z 15 minut zajęło mi dojście do siebie. Kiedy wróciłam żeby życzyć Mu dobrej „nocy” prawie już spał…

 

Mam dość tych samotnych (bezmałżonkowych) poranków w sobotę. DOŚĆ! Dość, dość, dość. Nie wyrabiam. I zła jestem że dzisiaj te moje „niewyrobienie” odbiło się rykoszetem w stronę Młodego. Bo w każdy inny dzień te sytuacje by mnie nie zdenerwowały. Ale ileż można…

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Kreatywność made in Tymek

piątek, 19 listopada 2010 14:24

 

Jakieś 20 minut temu. Słyszę, że Młody coś kombinuje w kuchni i otwiera lodówkę, a potem trzaska drzwiami od szafek. Idę bo wiem, że ma tendencję do – po pierwsze częstowania się tym co znajdzie, a po drugie wynajdywania takich rzeczy którymi bawić się nie powinien. Lodówka oczywiście otwarta na oścież, stoi sobie samotnie i jest poza jakimkolwiek zainteresowaniem. Za to Młody dobrał się do szafki z koszem na śmieci i wyciąga z niej pusty karton po soku. I z zupełną powagą oraz miną zdobywcy oznajmia:

 

- Wieś mamo ciałem picie. W lodówcie nie było… ale tu jeś. Daś mi żółte picie?

 

Tylko mi nie mówcie, że ta kreatywność to po mnie. Ja aż tak kreatywna nie jestem.

 

O innych perypetiach Tymka i Jego rodzinki możecie poczytać tutaj na naszym drugim blogu "Mama pracująca".

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Być jak schabowy

piątek, 05 listopada 2010 7:42

 

Nie lubię wieprzowiny. Świń tym bardziej. Takich co to otwierają cudzą korespondencję i przywłaszczają sobie jej zawartość w szczególności. Bo trzeba być świnią by zrobić coś takiego. I mieć nie lada tupet by pognieciony list przewozowy do tej przesyłki wrzucić odbiorcy do skrzynki. Od wczoraj mną targa. Pomijając wściekłość na kuriera, który mając mój numer telefonu postanowił jednak z niego nie skorzystać i wrzucił przesyłkę do skrzynki – na dodatek nie do mojej, a potem upierał się, że przesyłka w skrzynce jest i żebym sprawdziła jeszcze raz, pomijając samą firmę kurierską, która też namawiała mnie do kolejnego sprawdzenia zawartości skrzynki i poddała się dopiero jak odpisałam, że zapraszam wszystkich chętnych na komisyjne sprawdzanie zawartości skrzynki które nawet z lupą nic nie da, to wściekła jestem na ten kawałek schabowego, który mieszka w moim bloku. I który, co tu ukrywać, jest złodziejem. Przesyłka była dla mnie. Zawartość była za moją pracę. DLA MNIE!!! To moje nazwisko było na kopercie. Mój adres. Moja własność. A ktoś położył na tym swoją świńską raciczkę i postanowił spożytkować dodatkowe środki finansowe na swoje potrzeby. Życzę temu komuś by się nie nacieszył tym co sobie za to kupi. Udławienie sobie daruję – w końcu nie jestem świnią!!!

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

sobota, 21 października 2017

Licznik odwiedzin:  877 654  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
2930     

Oto jest Kasia


Imię - Kaśka
Status - matka, żona i kochanka...
Dzieci - Tymoteusz
Dodatek do szczęścia rodzinnego - kot Eneasz zwany Pierworodnym.

Skończyłam Politechnikę Śląską na iście kobiecym kierunku czyli metalurgii. To, że tam wylądowałam to czysty przypadek. Ot zbieg okoliczności. Ale dzięki temu jestem teraz tu. W tym miejscu i z tymi osobami, które kocham nad życie.

Najważniejsze co jest teraz to fakt, że zmieniam priorytety...to co jeszcze kilka lat temu wydawało mi się niemożliwe jest teraz dla mnie najważniejsze. Chociaż czasami patrzę na tego małego człowieczka i dalej nie mogę uwierzyć, że jest... wyjątkowy, jedyny, mój! Co tu mówić - po prostu zwariowałam na jego punkcie :)

Na punkcie dużego też zwariowałam... właśnie kiedyś tam na uczelni. W najdonoślejszym dniu naszego życia - kiedy się poznaliśmy.

I tak sobie teraz w trójkę warujemy :)


Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Uwaga! Nieretuszowane!

Mój bloog w cyferkach

Odwiedziny: 877654
Bloog istnieje od: 3193 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl