Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 965 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Wartości wg Play

czwartek, 09 października 2014 19:15
Skocz do komentarzy

 

Na ekranie telewizora wydawało się to proste. Rozgadana Pani Dygant znalazła idealną ofertę dla siebie i swojej rodziny. Przyszła do Salonu i załatwiła. Rzeczywistość okazuje się jednak trochę bardziej skomplikowana.

 

Jakiś czas temu zdecydowałam się na ofertę SIM Formuła Rodzina 4 w dobrze znanej sieci komórkowej. Przy podpisywaniu oferty otrzymałam dwa dodatkowe numery – jeden telefoniczny, drugi internetowy. Pozostałe „zarezerwowałam” dla numerów jakie już posiadaliśmy. W odpowiednim czasie, czyli nie wcześniej niż na trzy miesiące przed zakończeniem obowiązującej umowy, trzeba było się tylko zgłosić, podpisać aneks i przenieść numer do RODZINY. I zaczęło się całkiem dobrze. Z moim numerem nie było żadnych problemów. Podpisałam dokumenty pierwszego dnia w którym mogłam to zrobić i miałam sprawę z głowy.

 

Schody zaczęły się przy numerze Małżonka.

Jakoś w reklamie nie zauważyłam by Pani Agnieszka musiała robić cesję numerów należących do wujków szwagrów ze strony ciotecznej stryjenki. A jednak okazało się to konieczne. Bo umowa główna jest na mnie i każdy „dołączany” numer też powinien. Niestety numer Małżonka był w Jego posiadaniu. Zatem cesja. I tutaj kolejne zaskoczenie bo do cesji wymagany jest dodatkowy dokument finansowy gwarantujący operatorowi naszą wiarygodność. To nic, że przeniesienie jest w ramach jednego gospodarstwa domowego i osoby pomiędzy którymi podpisywana jest cesja mają wspólnotę majątkową. To nic, że przez kilka lat współpracy z tym operatorem wszystkie płatności regulowano przed czasem. Wymóg to wymóg – może być rachunek na 1 zł, ale opłacony i koniecznie względem innego podmiotu. Problem w tym, że ja na siebie nie mam żadnej umowy na gaz, prąd, czynsz czy cokolwiek. Bo po co? Małżonek załatwiał i podpisywał. Małżonek ma. Ja nie.

Niemniej ogarnęliśmy tę kwestię i załatwiliśmy…

Ale…

Ale nie było by tak pięknie. Cesja wymagała zaakceptowania przez system, więc czekaliśmy na informację, że to już i że można przystąpić do dalszego działania.

Czekałam dzień.

Czekałam drugi.

Przy trzeciej wizycie okazało się, że wprowadzając moje dane przy cesji obsługa salonu wpisała błędną datę ważności dowodu osobistego. Błąd poprawiono, ale cesja dopiero wtedy mogła trafić do akceptacji.

Czekałam zatem dalej.

Czwarta wizyta.

Piąta wizyta.

Nic.

Poszłam do innego salonu. I jakież było moje zdziwienie gdy okazało się, że w sumie to numer można przenieść do Formuły Rodzina, ale… ALE TRZEBA PRZEPROWADZIĆ KOLEJNĄ CESJĘ. Ze mnie – na mnie. Bo przy poprzedniej stworzono zupełnie nowe konto abonenckie a do migracji numeru musi on być na tym samy koncie na którym są pozostałe.

No to co? Podpisałam kolejną porcję makulatury, która na szczęście nie wymagała już weryfikacji mojej wiarygodności finansowej, ale jak to przy cesji bywa musiała poczekać na akceptację systemu. Przy okazji okazało się, że cesja wymaga wymiany karty SIM i że sygnałem dla zakończonej procedury będzie dezaktywacja aktualnej karty. Gdy tylko telefon straci zasięg i zacznie działać nowa karta mogę się zgłosić na podpisanie aneksu i przenieść „Małżonkowy” numer do abonamentu głównego.

Potrwało to trochę krócej niż poprzednio bo około 5 godzin.

Telefon padł, potem powstał, a ja udałam się podpisać kolejne papiery.

 

I wszystko było by pięknie gdyby… gdyby było pięknie. NIE BYŁO. Nie wiedzieć czemu w systemie przy próbie wygenerowania aneksu wyskakiwała informacja, że niespełniony jest minimalny okres na przedłużenie oferty. Trzy miesiące, wiem… szkoda tylko, że do końca umowy zostało trochę ponad dwa. Ale system to system. System wie swoje.

Zadzwoniłam więc do biura obsługi i zgłosiłam problem. Nieuprzejmy pan najpierw mnie zganił, że salon powinien to zrobić sam, ale w ostateczności łaskawie przyjął moje zgłoszenie i na koniec zapewnił, że w ciągu 2-3 dni sprawa zostanie załatwiona. Bo numer jest TYLKO zablokowany.  

 

Stan wkurzenia nie osiągnął jeszcze apogeum więc czekałam. Zresztą co innego mogłam zrobić?

Minął dzień pierwszy.

W międzyczasie napisałam i wysłałam skargę łącznie z roszczeniem finansowym pokrycia przez operatora kosztów utrzymywania abonamentu w okresie w którym już dawno nie powinno go być.

Minął dzień drugi.

Echo…

Moja cierpliwość zaczynała się kończyć więc trzeciego dnia zadzwoniłam, żeby sprawdzić co się z tematem dzieje. Przeszłam weryfikację danych, jakiej w życiu nie miałam (jedno hasło abonenckie nie wystarczyło, wymagano drugiego, którego w mojej ocenie nie mam… więc pesel, nr DO, adres, pełne dane osobowe zgodnie z dowodem) i otrzymałam informację, że się dzieje ale tylko tyle, że właśnie w dniu dzisiejszym sprawa została przekazana do właściwych działów. I że zgłoszenia są załatwiane chronologicznie i na odpowiedź mają 30 dni od zgłoszenia. Dopiszą do zgłoszenia ponaglenie, ale czy to coś da…

 

„Fajnie”…

Czekam zatem dalej.

A operator gra na zwłokę – bo zamiast od 1 września mieć wszystkie numery na jednym abonamencie mam nadal na dwóch. I nie mam zielonego pojęcia ile to jeszcze potrwa. 

 

A tak na marginesie to ciekawe czy Pani Dygant też musiała udowadniać swoją wiarygodność finansową?

 

Rozszyfrowując tytuł… wartości jakimi kieruje się Play są następujące:

Clear czyli wszystko jasne.

Cose czyli jesteśmy blisko.

Can do czyli damy radę.

 

Hasło „Z nami jest łatwo”  oraz „Działamy szybciej i dajemy z siebie więcej, koncentrując się na kliencie.” najbardziej „przypadły” mi do gustu w tej sytuacji.

 

Normalnie Bareja wiecznie żywy!!!

 

 *************************************************************

Wieczorem dopisane… tak z głupia postanowiłam sprawdzić jak wygląda sytuacja w zupełnie innym salonie. I w absolutnie nie zdziwiłam się gdy okazało się, że aneks jest do wydrukowania i że nawet go mogę podpisać. Właśnie tego się spodziewałam. Do 24 godzin numer przemiguje do właściwego abonamentu. 

 

Zastanawiam się kiedy biuro obsługi odpowie mi na moje zgłoszenie i poinformuje mnie, że mogę zrobić coś co zrobiłam dzisiaj. 

Podziel się
oceń
0
2



Więcej na ten temat


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

sobota, 21 października 2017

Licznik odwiedzin:  877 661  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Oto jest Kasia


Imię - Kaśka
Status - matka, żona i kochanka...
Dzieci - Tymoteusz
Dodatek do szczęścia rodzinnego - kot Eneasz zwany Pierworodnym.

Skończyłam Politechnikę Śląską na iście kobiecym kierunku czyli metalurgii. To, że tam wylądowałam to czysty przypadek. Ot zbieg okoliczności. Ale dzięki temu jestem teraz tu. W tym miejscu i z tymi osobami, które kocham nad życie.

Najważniejsze co jest teraz to fakt, że zmieniam priorytety...to co jeszcze kilka lat temu wydawało mi się niemożliwe jest teraz dla mnie najważniejsze. Chociaż czasami patrzę na tego małego człowieczka i dalej nie mogę uwierzyć, że jest... wyjątkowy, jedyny, mój! Co tu mówić - po prostu zwariowałam na jego punkcie :)

Na punkcie dużego też zwariowałam... właśnie kiedyś tam na uczelni. W najdonoślejszym dniu naszego życia - kiedy się poznaliśmy.

I tak sobie teraz w trójkę warujemy :)


Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Uwaga! Nieretuszowane!

Mój bloog w cyferkach

Odwiedziny: 877661
Bloog istnieje od: 3193 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl