Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 107 628 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Napisane kiedyś

niedziela, 06 lipca 2014 12:44

 

 

 

Napisane dla kogoś... dawno temu. Inne czasy. Inna rzeczywistość. Inne uczucia i inne problemy.

Choć doskonale wiem kto był adresatem tych słów to… świat się zmienił. I ja się zmieniłam.

Niemniej pamiętam to co wtedy kołatało mi się po głowie. I przeboleć nie mogę, że cały zeszyt takich zapisków zaginął kiedyś i nigdy go już nie odzyskam. 

 

Chciałabym, żebyś kupił moją miłość

Powiedział, że cena nie gra roli

I dał duży napiwek w postaci pocałunku

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Nieidealna

sobota, 05 lipca 2014 22:39

 

W nieidealności swojej napawam się obecną chwilą.

Spokój.

Cisza.

I ta świadomość, że jutro mogę spać do bólu.

Piękne.

Chłopaki na wyjeździe, a ja - ZŁA i NIEPRAWDZIWA matka Polka w ogóle nie czuję się z tym źle.

Teraz mogę wszystko. Nikt nie suszy mi głowy, że komputer, że mecz, że piwo. I zapalić mogę (ale ciiiiiiichooooo bo M. by mi zrobił taką pogadankę, że ho ho)…

Chwilo trwaj wiecznie!!!

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Matka i młody na tropie Yeti

wtorek, 01 lipca 2014 19:26

 

- Mamo a to prawda, że jak byłaś młoda (się uprał!!! przecież ja jestem cały czas młoda) to wsadziłaś psa na szafę?

- No pamiętam choć nie wiem czy ja czy wujek Piotrek, albo wujek Krzysiek. Może być, że to ja.

- A kupisz mi psa?

 

No i się zaczęło. Trzeba ważyć i cenzurować te opowieści z dzieciństwa bo mimowolnie podsuwam Młodemu głupie pomysły. Jasne, że pamiętam – pies (ważył dobre 20kg) odgrywał rolę yeti, a szafa była Himalajami, które razem z braćmi zdobyliśmy. Gorzej było, że yeti nie chciał potem gór opuścić i do akcji musieli wkroczyć rodzice. Ale była afera :) Jak zwykle zresztą… ehhhh te nasze zabawy – piękne czasy :)

 

Ps. Żeby mi się nikt nie ważył spełniać marzenia Tymka o psie!!! Ja z szafy psów ściągać nie będę.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Motywacja

poniedziałek, 09 czerwca 2014 18:47

 

Motywacja to podstawa. To motor postępu. Coś co pcha nas do przodu i sprawia że chcemy więcej i więcej. Że się w ogóle chce. 

 

Jak przystało na matkę absolutnie niePRAWDZIWĄ postanowiłam zmotywować swe dziecię do jazdy na rowerze. I w grę poszło przekupstwo - dla sześciolatka najwyższy wymiar motywacji.

Zmotywowany Młody nauczył się jeździć na dwóch kółkach w ciągu jednego dnia.

 

A że w ramach motywacji była umowa...

To umowa!

Przegrałam!

i teraz muszę... wypić całe 2 litry coli.

Butelka już się chłodzi.

 

Taką karę wymyśliło mi dziecko... Auć ;)

 

 

 


Podziel się
oceń
1
1

komentarze (0) | dodaj komentarz

Matka Polka ponad wszystko

piątek, 06 czerwca 2014 9:24

 

Przeczytałam ostatnio dość interesujący artykuł – nie ważne gdzie. Ważne o czym i ważne czy rzeczywistość jest taka jak tam przedstawiona. Rzecz była o stawaniu na głowie by sprostać przyjętemu przez społeczeństwo obrazowi matki pracującej. O tym, że starając się tak bardzo, często same przed sobą oszukujemy się i udajemy, że jest inaczej niż jest. Że my same jesteśmy inne. Było o idealizowaniu i o napiętnowaniu gdy nie jesteśmy idealne. O tym, że najczęściej napiętnują inne matki.

 

Rzeczywistość?

 

Jak często którakolwiek z nas miała odwagę przyznać się na forum, że tak – zdarza się nam krzyknąć na dziecko? Przecież PRAWDZIWA matka nie krzyczy? Tak samo jak nie bije. PRAWDZIWA matka przychodząc do domu spędza z dzieckiem 12 godzin bawiąc się, a jej wierna kopia w tym samym czasie pierze, prasuje, gotuje i sprząta. Tak – 12 godzin. Bo PRAWDZIWA matka ma czas na wszystko. Zawsze jest wypoczęta, nie pada na twarz i nie marzy o tym by dziecko zajęło się samo sobą, a jej pozwoliło na przeczytanie książki czy bezmyślne pogapienie się w telewizor. PRAWDZIWA matka nie robi obiadów z mrożonek i nie zamawia pizzy. Wyjeżdżając do pracy przez 8 godzin tęskni cichutko popłakując w rękaw. PRAWDZIWA matka obowiązkowo karmi piersią. A do pracy chodzi tylko dlatego, że musi, a jakby nie musiała to by nie chodziła. PRAWDZIWA matka nie wkurza się na dzieci i nie daje się ponieść emocjom. Cierpliwa jest i wyrozumiała. Potrafi zacerować, przygotować strój do przedstawienia teatralnego, nauczy wierszyka, zna wszystkie piosenki. Matka PRAWDZIWA nie popełnia błędów wychowawczych. W ogóle nie popełnia błędów. Nie grzeszy. Jest błogosławiona w samy fakcie bycia matką. Dziecko PRAWDZIWEJ matki jest szczęśliwe, a ona sama spełniona. 

 

Nie jestem PRAWDZIWĄ matką.

 

Ale rozumiem ten stan kiedy boisz się przyznać do swojej nieidealności.

Nie jest miłe gdy słyszysz „co z ciebie za matka – jak można karmić dziecko butelką?” Jakby ktoś przywalił ci prosto w twarz. Dla drugiej strony nie ważne jest dlaczego. Istotne jest to, że w ogóle. Że się nie wpasowałaś w obraz idealnej matki polki.

 

Postanowiłam sobie, że nie będę zaprzeczała swojej nieidealności. Że mam głęboko w poważaniu co inni o mnie myślą. I że jak jeszcze raz ktoś mnie pod tym względem oceni to może liczyć na możliwość ostrego pokłócenia. Mam w dumie małe miasteczka. Udawanie nie sprawi, że będzie inaczej.

 

Dzisiaj zacznę od tego, że tak, a i owszem lubię wyjeżdżać na delegacje. Nie siedzę i nie usycham z tęsknoty. A po zajęciach nie zamykam się w pokoju płacząc co tam moje dziecko teraz robi i czy zaśnie bez buziaka na dobranoc.

 

Kij w mrowisko?

Nie – życie! I nie bójmy się tego powiedzieć. 

 


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

środa, 30 lipca 2014

Licznik odwiedzin:  237 020  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Oto jest Kasia


Imię - Kaśka
Status - matka, żona i kochanka...
Dzieci - Tymoteusz
Dodatek do szczęścia rodzinnego - kot Eneasz zwany Pierworodnym.

Skończyłam Politechnikę Śląską na iście kobiecym kierunku czyli metalurgii. To, że tam wylądowałam to czysty przypadek. Ot zbieg okoliczności. Ale dzięki temu jestem teraz tu. W tym miejscu i z tymi osobami, które kocham nad życie.

Najważniejsze co jest teraz to fakt, że zmieniam priorytety...to co jeszcze kilka lat temu wydawało mi się niemożliwe jest teraz dla mnie najważniejsze. Chociaż czasami patrzę na tego małego człowieczka i dalej nie mogę uwierzyć, że jest... wyjątkowy, jedyny, mój! Co tu mówić - po prostu zwariowałam na jego punkcie :)

Na punkcie dużego też zwariowałam... właśnie kiedyś tam na uczelni. W najdonoślejszym dniu naszego życia - kiedy się poznaliśmy.

I tak sobie teraz w trójkę warujemy :)


Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Uwaga! Nieretuszowane!

Mój bloog w cyferkach

Odwiedziny: 237020
Bloog istnieje od: 2014 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl